Aktualności

„13” szczęśliwa dla AZS i pechowa dla Ślepska: AZS – Ślepsk 3:2

„Nierówna gra” to określenie najczęściej pojawia się przy relacjach z meczu 13. kolejki I ligi siatkarzy AZS Częstochowa – Ślepsk Suwałki, zakończonego zwycięstwem AZS 3:2.

 

O wahaniach w grze obu zespołów świadczą także statystyki z tego meczu, meczu w którym Ślepsk prowadził już 2:1 i miał w górze piłkę setową i meczową. Nie wykorzystał jej, przegrał tego i następnego seta, a w konsekwencji także mecz.

A tak spotkanie to wygląda w cyfrach:
AZS – Ślepsk

I set (21:25): 
punkty zdobyte zagrywką: 2/1
atakiem:13/14
blokiem: 1/2
po błędach przeciwnika: 5/8
II set (25:16): 
punkty zdobyte zagrywką: 2/1
atakiem: 11/5
blokiem: 1/0
po błędach przeciwnika: 11/10
III set (16:25):
punkty zdobyte zagrywką: 0/0
atakiem: 10/13
blokiem: 2/2
po błędach przeciwnika: 4/10
IV set (25:23): 
punkty zdobyte zagrywką: 4/1
atakiem: 11/11
blokiem: 3/1
po błędach przeciwnika: 7/10
V set (15:12): 
punkty zdobyte zagrywką: 0/1
atakiem: 8/6
blokiem: 2/1
po błędach przeciwnika: 5/4

Najlepiej punktujący:
AZS: 

Bartosz Krzysiek – 23
Sławomir Stolc – 12
Sławomir Busch – 7
Ślepsk:
Kewin Sasak – 19
Kamil Skrzypkowski – 13
Jan Lesiuk i Cezary Sapiński – po 8

Pięciosetowe starcie w Częstochowie

Nierówne pięć setów obserwowali kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Żużlowej w Częstochowie. Akademicy mimo słabszej dyspozycji zdołali pokonać MKS Ślepsk Suwałki 3:2. Tym samym podopieczni Krzysztofa Stelmacha zrewanżowali się za porażkę w pierwszej rundzie. Podział punktów nie wpłynął na pozycję drużyn w tabeli I ligi mężczyzn.

Efektowny atak Kevina Sasaka otworzył sobotni pojedynek. Chociaż gospodarze starali się dotrzymywać kroku rywalom, to goście pozostawali na prowadzeniu (8:5). Niwelować dystans starał się Sławomir Stolc. Gdy jednak i ten zawodnik zaczął popełniać błędy, o czas poprosił Krzysztof Stelmach (8:12). Nawet z trudnych piłek punktował Jan Lesiuk.Akademicy psuli kolejne zagrywki, dodatkowo niedokładnie przyjmowali, przez co ich gra była czytelna. Zupełnie nieudany atak Bućko skłonił trenera Stelmacha do wzięcia drugiego czasu (12:18). Pojedyncze zagrania Bartosza Krzyśka nie zmieniały toku seta. Dopiero w końcówce częstochowianie wzmocnili zagrywkę, dzięki czemu dystans zaczął topnieć. Po mocnym zbiciu Bartosza Bućko drugi czas wykorzystał trener Skoryj (19:22). W końcówce zdecydowanie blok obijał Kamil Skrzypkowski. Chociaż po zagraniu Bućko gospodarze obronili piłkę setową, to zagrywka w siatkę tego zawodnika zakończyła partię.

Od pierwszych akcji drugiej odsłony to częstochowianie rządzili na boisku. Na lewym ataku problemy ze zdobyciem punktu miał Skrzypkowski. Seria przy zagrywkach Patryka Szczurka przerwana została dopiero po ataku po bloku w aut Sasaka (1:5). Akademicy kontrolowali przebieg gry, dodatkowo dopisywało im szczęście. Gdy po efektownej obronie Szczurka atak przez środek skończył Daniel Szaniawski, o czas poprosił trener Skoryj (8:3). Goście byli zupełnie bezradni. W grze Ślepska mnożyły się błędy. Kolejna interwencja szkoleniowca nastąpiła przy stanie 6:13. Z czasem przy wysokiej przewadze częstochowianie rozkojarzyli się, różnica punktowa zaczęła się zmniejszać. Serię przy zagrywkach Lesiuka przerwał dopiero Sławomir Busch (14:10). AZS szybko ponownie odskoczył przy zagrywkachSzczurka. Goście nie radzili sobie z przyjęciem, a częstochowianie wykorzystywali niemal każdą szansę do zdobycia punktu. Siatkarze z Suwałk punktowali głównie po błędach rywali (14:20). As Stolca przypieczętował zwycięstwo AZS-u (25:16).

Otwarcie trzeciej partii przypominało poprzedniego seta, jednak na korzyść przyjezdnych. Po pierwszych trzech akcjach czerwoną kartką ukarany został Krzysztof Stelmach. Zagranie Krzyśka przerwało niemoc AZS-u (1:5). Gra była bardzo nierówna, dużo kontrowersji i dyskusji po obu stronach siatki wzbudzały niektóre decyzje sędziów. Akademicy stopniowo odrabiali straty, jednak na boisku nie brakowało nerwowości. Obie drużyny nie odpuszczały, ciekawe wymiany przeplatając błędami (12:16). Mającego problemy ze skutecznością Krzyśka zmienił Rećko, jednak i on nie ustrzegł się pomyłek. Chociaż przy stanie 14:19 drugi czas wykorzystał Krzysztof Stelmach, goście wciąż górowali na siatce. Powrotne zmiany w AZS-ie nie poprawiły postawy zespołu. Autowa zagrywka Szczurka i potrójny blok na Krzyśku dały ostatnie punkty gościom.

Chociaż pierwsze akcje czwartej partii należały do AZS-u, po ich błędach na tablicy wyników pojawił się remis (3:3). Akademicy ponownie zaczęli mieć problem ze skutecznością, co bezlitośnie wykorzystywali rywale. Bezradność swojego zespołu chciał przerwać Krzysztof Stelmach, dlatego drugi raz przywołał drużynę do siebie (5:9). Interwencja szkoleniowca pomogła, po nieudanym przyjęciu zagrywki Szczurka o czas poprosił trener Skoryj (9:7). Wyrównanie dał dopiero as Bućko (10:10), a po chwili punktowa zagrywka Krzyśka pozwoliła akademikom wyjść na prowadzenie (13:12). Po jednej stronie siatki mocno atakował Bućko, po drugiej zaś Lesiuk i Sasak (17:16). W końcówce nie brakowało długich wymian, gdy jedną z nich błędem zakończyli goście, o czas poprosił trener Ślepska (19:20). Decydujące akcje należały do częstochowian. Szczęśliwy as Janusa i blok na Lesiuku sprawiły, że zwycięzcę miał wyłonić tie-break.

Otwarcie piątego seta to zacięta gra punkt za punkt, po jednej stronie mocno atakował Krzysiek, po drugiej Sasak. Chociaż podczas zmiany stron przewaga AZS-u była minimalna, po niej dystans szybko się powiększał (8:7). Dobre wejście w pole zagrywki miał Magnuszewski. Jego celne zagrywki sprawiły gościom dużo problemów. Atak po bloku w aut Stolca dał serię piłek meczowych gospodarzom (14:9). Chociaż akademicy zaczęli popełniać błędy, a przyjezdni korzystali z kolejnych szans na zdobycie punktów, to zagranie Stolca dało zwycięstwo gospodarzom.



Nierówna gra i tylko punkt Ślepska

Ślepsk Suwałki przegrał 2:3 wyjazdowy mecz z AZS Częstochowa.

Sesję wyjazdową suwalska drużyna zaczęła od czwartkowego wygranego 3:0 meczu z Olimpią Sulęcin. W sobotę zadanie było o wiele trudniejsze gdyż podopieczni Dmitrija Skorija zmierzyli się z sąsiadem w tabeli – AZS Częstochowa. W meczu z pierwszej rundy Ślepsk pokonał spadkowicza z PlusLigi 3:0. Tym razem także była szansa na trzy punkty. Co prawda trzy pierwsze sety to była bardzo nierówna gra z obu stron, ale to siatkarze z Suwałk prowadzili 2:1.

Czwarta partia była dla odmiany bardzo wyrównana, a w końcówce Ślepsk nawet prowadził 21:19. Niestety potem w decydujących akcjach lepsi byli częstochowianie. W końcu asa serwisowego posłał Bartłomiej Janus, a za chwilę zablokowany został Jan Lesiuk i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie– break. Od połowy piątego seta Ślepsk miał kłopot z przyjęciem trudnych zagrywek, gospodarze odskoczyli na kilka punktów i ostatecznie wygrali 15:12.

– To jest właśnie piękno sportu. W czwartym secie przy prowadzeniu różnicą dwóch punktów już byliśmy myślami w podróży do Suwałk z bagażem trzech punktów – opowiada Wojciech Winnik, prezes i atakujący Ślepska. – Niestety przegraliśmy tego seta, a w piątym rywal był już zdecydowanie lepszy. Plan na ten długi wyjazd to było pięć punktów i nie udało się ich zdobyć. Przed przerwą świąteczną mamy jeszcze wyjazd do SMS Spała, gdzie obowiązkowo muszą być trzy punkty.

Zwycięstwo AZS-u ze Ślepskiem po nierównym meczu.

Częstochowski AZS mimo słabszej postawy pokonał w sobotę, 9 grudnia w hali sportowej przy ul. Żużlowej 3:2 MKS Ślepsk Suwałki.

Zespół Krzysztofa Stelmacha miał rachunki do wyrównania ze Ślepskiem Suwałki. W sobotę po nierównym spotkaniu akademicy zrewanżowali się za porażkę z pierwszej rundy.

Po trzech setach bliżej zwycięstwa byli goście, którzy prowadzili 2:1. Czwarta partia była bardzo wyrównana. Decydujące akcje należały jednak do częstochowian. As Bartłomieja Janusa i blok na Janie Lesiaku spowodowały, że losy meczu miał rozstrzygnąć tie-break.
Początek piątego seta to walka punkt za punkt. Po stronie AZS-u mocno atakował Bartosz Krzysiek. Goście mogli natomiast liczyć na Kewina Sasaka. Podczas zmiany stron gospodarze prowadzili 8:7. Dzięki dobrym zagrywkom Mariusza Magnuszewskiego częstochowianie odskoczyli na kilka punktów. Udany atakSławomira Stolca dał akademikom piłki setowe (14:9). Choć AZS zaczął popełniać błędy, przewaga była na tyle wysoka, że w końcu postawił kropkę nad “i”.


AZS Częstochowa pokonał po tie-breaku Ślepsk Suwałki

Po kapitalnym spotkaniu AZS Częstochowa pokonał w pięciu setach Ślepsk Suwałki 3:2 (21:25, 25:16, 16:25, 25:23, 15:12). Mecz obfitował w częste zwroty akcji i niemal do końca nie było wiadomo, która z drużyn zwycięży. Ostatecznie drużyny podzieliły się punktami, ale większa ich część została w Częstochowie.

AZS Częstochowa – MKS Ślepsk Suwałki 3:2

MKS Ślepsk Suwałki przegrał w Częstochowie, w meczu 13. kolejki siatkarskiej I ligi, z AZS Częstochowa 3:2. Siatkarze Ślepska wracają więc do Suwałk z trudnego terenu z bardzo cennym punktem, który w końcowym rozrachunku może okazać się bardzo cennym.

Porażka z czwartą obecnie w tabeli drużyną AZS Częstochowa sprawiła, że zespół Ślepska spadł na 5. miejsce.

AZS Częstochowa lepszy od Ślepska Suwałki

Od początku było wiadomo, że mecz ze Ślepskiem Suwałki nie będzie należał do łatwych. Siatkarze AZS-u Częstochowa zafundowali swoim kibicom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Wynik tego spotkania zmieniał się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie lepsi okazali się biało – zieloni wygrywając po tie-breaku 3:2 (21:25, 25:16, 16:25, 25:23, 15:12).

O podsumowanie spotkania poprosiliśmy kapitana AZS-u Patryka Szczurka:
Umówiliśmy się przed tym meczem z trenerami, że ten pojedynek będzie ustawiło zagrywka – przyjęcie, no i tak też było. W którym secie dana drużyna lepiej zagrywała, to kontrolowała wynik spotkania. Dobrze że to nam się udało przez trzy sety kontrolować jakby tą zagrywkę i odskakiwać, dobrze że była ta przewaga w tie-beaku bo gdybyśmy mieli jedną próbę, to nie wiem czy by się udało. Ale jesteśmy zadowoleni. Jak do tej pory przegraliśmy tutaj tylko jeden mecz i to z Nysą. Ja jestem bardzo zadowolony, że udało się nam wygrać, bo jest tom pierwszy taki mecz, że przegrywamy 2:1 i wyciągamy mecz na 3:2 dla nas.

Niezadowolenia po meczu nie krył szkoleniowiec Ślepska Dmitrij Skoryy:
– Ten czwarty set był decydujący i szkoda tego. Już witaliśmy się z gąską tak naprawdę . Zobaczymy na filmiku dlaczego tak jest, ale na pewno szkoda tych trzech punktów. Ale też można się cieszyć z jednego punktu, bo doby przeciwnik, bardzo groźny na swojej hali. Może przed meczem byśmy wzięli ten jeden punkt w ciemno, ale po meczu już tak nie jest. Szkoda, szkoda tego czwartego seta.