Aktualności, SALS

SALS / Wywiad z Mateuszem Aleksandrowiczem

To kolejny materiał Suwalskiej Amatorskiej Ligi Siatkówki, w którym przedstawiamy sylwetki zawodników rozgrywek, a którzy to otrzymali nagrody indywidualne w poprzednich edycjach.

Najlepszy atakujący SALS 2016/2017. Zawodnik 14. Pułku. Wysoki, przystojny, wysportowany. Szaleńczo zakochany w siatkówce, ale i ona uwielbia jego. Na boisku przeciwnik czuje respekt przed jego atakiem. Nałogowy sportowiec. O sporcie, wyzwaniach, rozgrywkach SALS i siłach zbrojnych rozmawiam z kolegą, który ma pasje i wie czego chce – to Mateusz Aleksandrowicz.

Edyta Wojtach-Miezianko: Mateusz, raczej nie trzeba Ciebie i Was, jako drużyny, nikomu przedstawiać. Wszyscy zawodnicy to żołnierze 14. Pułku Przeciwpancernego w Suwałkach. Znacie się bardzo dobrze, gracie ze sobą w innych strukturach, znacie się także prywatnie. Zawsze staliście na podium. Jaki cel ma 14. Pułk w tej edycji?

Mateusz Aleksandrowicz: Cel jak zawsze jest ten sam… być jak najwyżej w tabeli, ale przy okazji dobrze się bawić.

E: W tym roku trzykrotny Mistrz SALS – Straż Pożarna & ALP ma nieco inny skład, są nowe twarze. Ich gra jest nierówna – jeden mecz wygrany (3:0 z Wiatrem Północy), jeden przegrany (0:3 z Elektromilem). Czy w tym roku czas na Was, czas na nowych mistrzów?

M: To jest siatkówka, sport nieobliczalny, wszystko się może zdarzyć. Na pewno będziemy walczyć o jak najlepszy wynik, ale lepiej podchodzić do tego zagadnienia na spokojnie i z chłodną głową. Myślę, że będzie dobrze.

E: Jesteście faworytem do podium. Cel jest jasny! Co jest najsilniejszą stroną 14. Pułku?

M: ,,Walka do ostatniej kropli krwi” (śmiech)

E: Za Wami pierwszy mecz z drużyną Landrynek. 3:0 dla Was. Czy to był łatwy pojedynek?

M: Zdecydowanie nie był, bo w tym meczu tak na dobrą sprawę dopiero się zgrywaliśmy po dłuższej przerwie, brakowało nam płynności, stabilności, ale suma sumarum popełniliśmy mniej błędów i w końcówkach trzymaliśmy nerwy na wodzy, co przeważyło szale zwycięstwa na naszą korzyść.

E: Kto gra pierwsze skrzypce na boisku w 14. Pułku?

M: Ciężkie pytanie, ponieważ jest kilku wyróżniających się i ułożonych zawodników, można powiedzieć ,,Pistoletów” i to jest klucz do sukcesu. No chyba nie napiszę, że ja… bo nie będzie to ani obiektywne, ani skromne.

E: Jesteś wojownikiem? Na boisku pokazujesz swój twardy charakter, mobilizujesz drużynę, dużo wymagasz od innych, ale też od siebie. Zawsze gracie do końca.

M: Dokładnie tak, w sporcie tak samo jak w życiu, nie można się poddawać przy napotkanej przeszkodzie, nasza cierpliwość testowana jest każdego dnia.

E: Z jednej strony – do Suwalskiej Amatorskiej Ligi Siatkówki dołączyło kilka nowych zespołów, z drugiej – możemy też zobaczyć stare ekipy, w których doszło do zmian i zostały one wzmocnione o nowych zawodników. Jak oceniasz poziom ligi w tym roku?

M: Z roku na rok poziom jest co raz wyższy, i to jest piękne. Poziom jest wysoki i na pewno w czołówce tabeli pod koniec sezonu będą konkretne przepychanki.

E: Tą rundę traktujecie jako rozpoznanie, diagnozę przeciwnika czy dajecie z siebie wszystko?

M: Jak zawsze dajemy z siebie wszystko, a rozpoznanie jest przy okazji. Jeżeli gramy swoje i nie popełniamy za dużo błędów własnych to ciężko z nami wygrać.

E: Czy każdy mecz to inne emocje? Jak to wygląda to od środka?

M: Emocje i adrenalina zawsze są, czy to w siatkówce czy innym sporcie i to jest właśnie piękno tego wszystkiego, cudowne uzależnienie. Jeżeli chodzi o spotkania, przewagę ma ten zespół który potrafi nad tym wszystkim zapanować.

E: Oboje gramy w siatkówkę, znamy się z parkietu i wiemy, że to wspaniała dyscyplina. Nie każdy jednak rozumie co w niej takiego wspaniałego. Na czym polega według Ciebie wyjątkowość siatkówki?

M: Przerobiłem w swoim życiu większość dyscyplin, a paradoksem jest to, że zawsze byłem indywidualistą, ale to w grach zespołowych najlepiej się czuję i mam największy “fun”. Wszyscy siatkarze to pozytywne świry, a to co się dzieje po meczach… niech pozostanie tajemnicą. Siatkówka jest bardzo technicznym sportem, wymaga bardzo dużej koordynacji ruchowej. Cały czas rozwija się “skilla”.

E: Jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

M: Moja przygoda zaczęła się w podstawówce i nie ma tu jakiejś wielkiej filozofii – po prostu bylem jednym z najwyższych w swoim roczniku. W wieku 13 lat miałem 186 cm i chciałem w tamtych czasach spróbować każdej dyscypliny.

E: Próbowałeś swoich sił w innych dyscyplinach sportowych? Boks, piłka nożna? siłownia, cross-fit, rower?

M: Oczywiście, że tak. Jak napisałem wyżej. Siłownia jest obowiązkowa do tej pory, to coś, co nie pozwala rozsypać mi na drobne kawałki. Kiedy mogę chodzę pływać. Piłka nożna była kiedyś, bo jestem z pokolenia, które uważało, że nie było większego sensu siedzieć w domu. Rower to również podstawa – słuchawki w uszy i do lasu. Z lekkiej atletyki (żeby było prościej wymieniać) to nie rzucałem jedynie młotem i nie skakałem o tyczce. Z ciekawostek… 4 lata trenowałem aikido i kilka dobrych lat bawiłem się w parkour jak jeszcze nie było to modne. Fajnie powspominać czasy kiedy codziennie się trenowało i nic nie bolało!

E: Co roku, latem jesteś obecny także na turniejach siatkówki plażowej. Co jest Ci bliższe – siatkówka plażowa czy halowa?

M: Obie dyscypliny darzę taką samą sympatią. Siatkówka halowa jest cały czas, a w lato nie ma nic piękniejszego niż spędzanie aktywnie czasu na piachu i w gratisie opalenizna na hiszpańskiego Alvaro!

E: Pamiętam też Twoje wyzwanie 22 pompki dla weteranów. Wzorowo wykonałeś całe wyzwanie. Zawsze jesteś taki obowiązkowy jeśli postawisz sobie cel? Co było motorem działania?

M: To był fajny challenge, coś a’la facebook`owy łańcuszek, ale miał jakieś przesłanie, nominowała mnie koleżanka, która lata śmigłowcami w wojsku, pozdrawiam serdecznie. Postawiłem sobie cel, a że robię pompki codziennie, to przy okazji można było wykonać i nagłośnić coś sensownego.

E: Co robi Mateusz w wolnych chwilach poza uprawianiem sportu? Masz czas na leniuchowanie na kanapie w towarzystwie dobrej herbaty i ciekawego filmu? Planszówki? Odpalasz muzykę “na full”?

M: Muzyka jest obecna w moim życiu cały czas, nie ma nic piękniejszego niż słuchanie winyli wieczorami, bardzo odstresowujące. Często jeżdżę do lasu albo nad jezioro, siadam i wyciszam się myśląc o sensie egzystencji, chyba jedyny moment bez muzyki. Jak mam chwilę gram w cs’a! Seriale, filmy oczywiście, spotkania ze znajomymi, jazda motocyklem – kolejne uzależnienie. Czasami poczytam książki, żeby nie uwstecznić się już całkowicie (śmiech). Przez resztę czasu… śpię.

E: To wracamy do początku, do naszej ulubionej dyscypliny jaką jest siatkówka. Czy widzimy się na meczach Ślepska Malow Suwałki?

M: Oczywiście.

E: Jakie wyzwania na 2020 rok? Marzenia do spełnienia?

M: Przeżyć kolejny rok w zdrowiu i szczęściu, reszta przyjdzie sama.

E: To życzę spełnienia marzeń, wyśmienitej formy sportowej, zrealizowania wyzwań i do zobaczenia na meczach PlusLigi, w hali lub na plaży!

Rozmawiała: Edyta Wojtach-Miezianko